Blog > Komentarze do wpisu
nadrabianie zaległości...

            Dawno już nic nie pisałem, trochę się zaniedbałem, ale chyba czas w końcu odnieść się do paru spraw.

            Wyjazd do Pragi ciężko rozpatrywać w kategoriach sukcesu, czy porażki. Myślę że nie była to najmądrzejsza decyzja w moim życiu. Nie zachowywałem się tam tak jak powinienem i wyniknęło z tego kilka nieprzyjemnych momentów. Nie chcę mówić że czuję się winny, to nic nie zmieni.

            Dużo w tym temacie zmieniła rozmowa z E. za co naprawdę szczerze jej dziękuję. Nie powiedziała mi nic, a dzięki tej rozmowie zrozumiałem tak wiele. Nikomu z nas nie jest łatwo, a ja nie chcąc pogodzić się czy nie rozumiejąc jej decyzji byłem tak naprawdę strasznym egoistą. Zachowywałem się jak dzieciak i jest mi za to strasznie wstyd. Trzeba umieć przegrywać i znosić porażki z honorem. Zresztą, życie wszystko weryfikuje. Złożyło się tak, że mamy teraz mniejszy kontakt, głównie z powodów „technicznych”. Sytuacja która wszystko weryfikuje. Jeżeli nie zatęskni to znaczy że wszystko co miałem w głowie nie miało sensu.

           Wiem, że nie jestem gotów na kolejny związek teraz. Są dziewczyny z którymi był bym w stanie spróbować zbudować jakąś relację, ale myślę że albo nie była by do końca szczera z mojej strony, albo są to osoby na tyle mi bliskie, że nie chcę w ten sposób ryzykować naszej znajomości, a może nawet przyjaźni.

           Wszystko przychodzi za szybko. Niestety, wiem, że następna będzie musiał mieć do mnie dużo cierpliwości i naprawdę będzie musiała mnie mocno kochać żeby znowu zrobić ze mnie „człowieka”.

           M. (brat cioteczny) już po operacji, daj Boże, ostatniej – wracaj do zdrowia!! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, chociaż początki były nienajlepsze.

           Szanuję cenną rade M. że warto pisać wszystko o wszystkich. Skłamałem, mówiąc że brakuje mi odwagi. Dorosłość wg mnie polega na tym, że nie można być zawsze do końca szczerym. Życie w społeczeństwie wymaga od nas dostosowywania się do innych, z którymi np pracujemy. Otaczamy się zaś tymi na których nam najbardziej zależy, wobec których nie musimy zakładać masek.

            Na koniec melodia od I. którą ostatnio rozpracowuję na pianinie. Film był kiepski, melodia…uważam że intrygująca. Pamiętam z kim byłem wtedy w kinie…i chyba wiem, dlaczego to nie melodia utkwiła mi z tamtego dnia w pamięci…

niedziela, 23 sierpnia 2009, qbas11