Blog > Komentarze do wpisu
Wyznanie...

            Musiałem przejechać 600 km żeby zrozumieć pewne rzeczy. Z jednej strony był to całkiem udany wyjazd. Po jednej z gorszych kłótni mojego życia mam wrażenie że wszystko idzie w dobrą stronę i wraca w kierunku normalności. Miałem wrażenie że taka rozmowa była tylko kwestią czasu. Czasu którego ostatnio dla siebie nie mieliśmy. Nie wszystko nadaje się do powiedzenia przez telefon/internet.

            Z drugiej strony wyjazd był wyjazdem bardzo złym. Definitywne „nie” nie było tym czego się nie spodziewałem, ale na pewno było tym czego nie chciałem usłyszeć.

            To nie jest tak, że jechałem tam z jakąś nadzieją, że liczyłem na „coś”, znak, gest, cokolwiek. Pojechałem tam po normalność, żeby zobaczyć jak mogę sobie ułożyć stosunki z nią, ale „bez niej”. Dlatego nie umiałem odpowiedzieć na wszystkie pytania…

            Było mi bardzo smutno, czułem się naprawdę źle, jak musiałem tam zasnąć, kiedy była tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Kto oglądał „instynkt” ten zrozumie, jak to jest być blisko tego czego najbardziej się pragnie, a jednocześnie poddać się i przestać o to walczyć. Podłe uczucie.

            Strasznie się boję, że nasze relacje nigdy się nie ułożą. I nie stanie się to tylko z mojej winy. Wiem, że „nie” też wynikało z mojej postawy, z tego jaki jestem teraz. A ja teraz naprawdę czuję się okropnie, żyję z poczuciem, że w najważniejszym momencie mojego życia, kiedy szczęście było dla mnie tak blisko nie potrafiłem dać z siebie tyle ile trzeba. Że byłem za słaby, za kiepski, za mało wartościowy żeby zatrzymać ją przy mnie, dać jej szczęście, sprawić żeby była szczęśliwa i żeby ja dzięki temu też był już zawsze szczęśliwy.

             Boję się jeszcze że chyba prowadzi to do tego, że będziemy musieli w końcu zerwać nasze relacje. To jak wyglądają nasze stosunki wynika trochę z tego, że…jak układa nam się dobrze, jak się uśmiechamy, to ja ciągle chcę więcej. Kocham ją i ciężko mi postawić granicę w naszej znajomości, czy to na stopie czysto koleżeńskiej, czy nawet przyjacielskiej. Wiem, że nie mam do takiego zachowania prawa i wydaje mi się to wobec niej bardzo nieuczciwe.

             Znowu pojechała, a…a ja znowu tęsknię. Tęsknię bardzo za taką O. jaką znam teraz, mimo że cały czas się kłócimy, nie możemy się dogadać. Nie umiem znaleźć słów jak bardzo tęsknię za O. z czasów kiedy byliśmy razem.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009, qbas11